Troche o dawnych czasach…
Ktoz nie zna Jerzego Engela? Toz to czolowy przedstawiciel Polskiej Mysli Szkoleniowej i szalenie wazny czlowiek w zarzadzie PZPN, ktorego najwazniejsza umiejetnoscia jest tzw. “slodkie pierdzenie”. Nie bede tu przytaczal jego ostatnich wypowiedzi, gdyz jesli ktos chce je przeczytac, to na pewno znajdzie je bez problemu. Nie chce takze umniejszac jego zaslug w roli selekcjonera reprezentacji Polski (chociaz awans z bajecznie prostej grupy ze srednimi wynikami i 3 punkty w Mistrzostwach Swiata to znowu nie jest rewelacja…). Zajme sie tutaj Engelem w roli trenera Wisly Krakow.
Wladyslaw Jerzy Engel objal funkcje trenera krakowskiej Wisly przed sezonem 2005/06. Postawiono mu za cel awans do Ligi Mistrzow i mistrzostwo Polski (jak co roku w Wisle). Kibice byli dosc sceptyczni - przeciez przez ostatnie 3 lata Engel nie mial zadnej stycznosci z lawka trenerska (byl dyrektorem sportowym w Polonii i Legii)! A kiedy ostatni raz trenowal jakikolwiek klub? 8 lat temu na Cyprze! Jednak wszyscy sceptycy szykowali sie do pochylenia glow i posypania ich popiolem po pierwszym meczu z Panathinaikosem Ateny w III rundzie eliminacyjnej Ligi Mistrzow - Wisla po porywajacym meczu wygrala 3:1 u siebie. Awans do Champions League byl bliski jak nigdy wczesniej. Niestety, w rewanzu juz nie bylo tak slodko - porazka 1:4 i koniec marzen o Europie. Poxniej przyszly kompromitujace porazki z Vitoria Guimaraes i slabsze wyniki w lidze, a po remisie z Korona Kielce Engel zostal zwolniony.
- Gdyby jeszcze raz otrzymal pan propozycje od Boguslawa Cupiala, to podjalby pan wyzwanie? - Alez naturalnie, przyjalbym te oferte - mowi Jerzy Engel, ktory wcale nie zmienil sie po dymisji i nadal, choc juz bardzo na wyrost, wierzy w swoja szczesliwa gwiazde. - Uwazam, ze te przygode warto bylo przezyc. Dla dwoch kwalifikacyjnych spotkan z Panathinaikosem Ateny - pierwszego wspanialego i drugiego tragicznego. - Gdyby jednak byla mozliwosc zajecia stanowiska dyrektora generalnego klubu, nie zas trenera, to pewnie wolalby pan te posade? - Nie wiem. Podejmujac prace mialem do wyboru obie funkcje, a wybralem wlasnie etat szkoleniowca. Teraz wcale nie musialbym postapic inaczej. - Gdyby mozna bylo powtorzyc przygotowania Wisly do sezonu, to wygladalyby identycznie? - Nie, zdecydowanie inaczej! Nie pojechalibysmy na zgrupowanie do Austrii i sparingpartnerzy byliby znacznie mocniejsi. Jesli zespol mierzy w Lige Mistrzow, musi rozgrywac mecze kontrolne z przeciwnikami ze zdecydowanie wyzszej polki. Niestety, gdy przejmowalem druzyne, ani miejsca obozu, ani rywali nie mozna juz bylo zmienic. Dlatego potem brakowalo wlasciwego ogrania. - Gdyby mozna bylo cofnac czas do momentu tuz przed pierwszym spotkaniem z Panathinaikosem, to inaczej zestawilby pan zespol? - Wprost przeciwnie - nic bym nie zmienil. Uwazam, ze jak na polskie warunki przygotowalem i nastawilem druzyne fantastycznie do pierwszego spotkania z atenczykami. Naprawde wszystko dopialem na ostatni guzik. - Gdyby mozna bylo zarzadzic powtorzenie spotkania rewanzowego, to Wisla wczesniej polecialaby do Aten, zeby sie wlasciwie zaaklimatyzowac? Ten blad wytykali panu fizjologowie. - A ja uwazam, ze z aklimatyzacja trafilem w punkt. Gdybysmy chcieli optymalnie zaaklimatyzowac zawodnikow do greckiego klimatu, musielibysmy poleciec pod Akropol co najmniej tydzien przed meczem. A na to nie bylo czasu, bo swoje terminy miala przeciez reprezentacja. - Gdyby mecz w Atenach trwal o osiem minut krocej to… - …wszyscy w Wisle... Czytaj dalej »
![]() |
Oceń wpis: |
|
